Muzyka? Czym dla Was jest? Czasami dochodzę do wniosku, że dla mnie jest wszystkim, ale to takie naiwne i puste. Nie tworze, co nie przeszkadza mi w surowej ocenie. Lubię poszukiwać, przesłuchiwać, oceniać, polecać lub odradzać. Czego tak naprawdę słucham? Hmmm, na co dzień muzyki (jak sie ostatnio dowiedziałem :/) dla ćpunów (cokolwiek to znaczy), pomijając, każdy pierwszy i ostatni wtorek miesięcy nieparzystych, wtedy tylko i wyłącznie litewskich psalmów, w wigilię wigilii, disco polo, w środy po 16 – ostry rok, w każdy tłusty czwartek – opery, zagryzając parówkę. W soboty zakładam białe rękawiczki, słucham techno,gwiżdżąc w mój ulubiony gwizdek. Bardzo lubię piątki w roku przestępnym, wtedy odpoczywam przy ambientowych klimatach, natomiast w niedziele wszystkich miesięcy zaczynających się na literę “M” – bawię się przy breakebeatach, dubstepach i klimatach funky. Poniedziałki (też ich nie lubię) pomiędzy 9 rano a 13, koniecznie po pierwszej kawie ale w czasie drugiej – zakładam glany i poguję na klatce schodowej mojego bloku, razem z sąsiadką i jej kilkoma kotami. W czwartki – wykluczając te tłuste, te nudne i te w których jestem zmęczony, upajam się muzyką ludową, narodów południowo-wschodnio afrykańskich. W wielkim skrócie – wszystkiego słucham… No może prawie wszystkiego.